
Na drugim zdjęciu jest, a jakże, rudzik - mój ulubieniec (oczywiście drugi po koźle, ale przecież kozioł to nie ptak!) Było to pierwsze zdjęcie rudzika, jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Nie wiedziałem wtedy jeszcze nawet, że rudzik to rudzik i, co najciekawsze, w dniu powstania tej fotografii... nie robiłem zdjęć. Owszem, kręciłem się koło altanki i miałem w łapie aparat, ale nie planowałem zrobić z niego jakiegokolwiek użytku. Ale to jeszcze nie koniec. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon (pamiętam nawet kto dzwonił:)) Wyjąłem z kieszeni komórkę i zacząłem gadać.

- Tak, tak Marysiu - tłumaczyłem pewnie coś mojej znajomej, gdy nagle, kątem oka, zauważyłem między gałęziami małego, rudego ptaszka. Z telefonem przy uchu, obsługując aparat jedną ręką, strzeliłem zdjęcie. I co? Złe? Rudzik jak ta lala! Ale od tamtej pory staram się już nie zabierać ze sobą telefonu, gdy wybieram się na zdjęcia. I z Marysią od tego czasu też już nie rozmawiałem:)
0 komentarze:
Prześlij komentarz