
Patent jest prosty: w ziemię wkopałem niewielkie, ale rozłożyste "drzewko", na którym zawiesiłem karmnik. Ptaki zlatują się do niego po ziarno i przy okazji siadają na bocznych gałęziach. Ja czekam na odpowiedni moment, ukrywając się w pobliskiej altance (jakieś 2-3 metry od karmnika).

Najczęstszymi gośćmi są sikorki - potrafią one okupować karmnik całymi godzinami, ale są niestety ptakami bardzo ruchliwymi, więc dobre ujęcie wymaga trochę szczęścia. Dużo łatwiej jest z wróblami. Przylatują one całymi bandami, a gdy się już najedzą, siadają na gałęzi w równym rządku i wygrzewają się w słońcu - idealny moment na zdjęcia.

Największym gwiazdorem karmnika jest jednak rudzik. Ptak ten przylatuje niestety dość rzadko, lecz jest bardzo fotogenicznym okazem. Nie cierpi przy tym na zbytnią nadpobudliwość ruchową, więc można mu zrobić całkiem ładne zdjęcie, gdy pozuje przed obiektywem.
