Idąc za ciosem, wybrałem się na ambonę, z której ostatnim razem udało mi się sfotografować sarny. Do lasu dotarłem mniej więcej godzinę przed zachodem słońca (wreszcie mogłem wyspać się jak normalny człowiek). Chciałem zostać dopóty, dopóki będzie jeszcze na tyle jasno, aby zrobić jakiekolwiek zdjęcie. Ale zostałem dłużej… Ledwo zdążyłem wspiąć się na ambonę, a zaczęło się przedstawienie. Na łąki, pojedynczo i parami, zaczęły wychodzić sarny. Z prawej strony ambony pasła się koza, z lewej - kozioł. Nie wiedziałem w którą stronę mam się obrócić. W pewnym momencie do tego towarzystwa dołączył zając. Chwilę później, na przeciwnym skraju łąki, pojawił się też lis. Wylazł z zarośli, rozejrzał się w około i spokojnie zasiadł na ziemi. Prawdziwa Arka Noego!

Najlepsze zaczęło się jednak po zachodzie słońca. Szybko zrobiło się ciemno i już chciałem zejść z ambony, gdy nagle z lasu wytoczyły się jelenie. Cała armia jeleni! Najpierw jedna grupa, a zaraz za nią, kolejna. W ciemnościach nie mogłem stwierdzić dokładnie ile ich jest. Naliczyłem dwadzieścia kilka sztuk. Jelenie zajęły całą łąkę i najspokojniej zaczęły się paść . Wyglądały trochę jak bizony na prerii.

Wszystko fajnie, ale jak tu zrobić zdjęcie? Przecież prawie nic nie widzę!!! Maksymalnie podkręciłem czułość i zacząłem (trochę na oślep) strzelać. W wizjerze dostrzegałem tylko niewyraźne sylwetki zwierząt. Autofokus oszalał, ostrości nie dało się też ustawić ręczne. Dramat! Po zrobieniu kilku zdjęć uznałem w końcu, że dalsze zmagania z ciemnością nie mają sensu.

Spotkania ze stadami jeleni nie przytrafiają mi się jednak codziennie, więc postanowiłem zostać i przyjrzeć się zwierzętom jeszcze przez chwilę. I wtedy okazało się, że to jeszcze nie koniec! Nagle, tuż pod amboną, coś zaszeleściło w trawie. Wytężyłem wzrok i... nie wierzę. Oto lis goni zająca! Dobra - pomyślałem sobie - trzeba schodzić. Jak tak dalej pójdzie, to zaraz z lasu wyjdą słonie i jeszcze mnie stratują;-)

Do samochodu wracałem trochę po omacku. Z wielu stron żegnało mnie szczekanie kozłów. To były udane łowy! Ze zdjęć też jestem bardzo zadowolony. A że niewyraźne, poruszone i szumią? No a jakie mają być? Przecież było ciemno!
2 komentarze: