
Nie zawiodły tylko sikorki i tym ptakom udało mi się zrobić kilka przyzwoitych zdjęć. Z początku dużo (nawet bardzo) było też sójek, które do karmnika przylatywały dwójkami, a nawet trójkami i przeganiały sikorki, zdobywając karmę na wyłączność. Niestety, w tym roku sójki wykazały się jednak wyjątkową płochliwością i tak zawzięcie uciekały sprzed obiektywu, że właściwie nie dały mi szansy na dobre ujęcia. Efekt moich wysiłków możecie zobaczyć na załączonym obrazku i jest to chyba moje szczytowe osiągnięcie w tym sezonie, bo ostatnio sójki w ogóle przestały się interesować karmnikiem...

Oprócz sikorek i sójek czasami widywałem też dzwońce, czyże i rudziki, czyli całą starą gwardię, która w moich stronach pojawia się każdego roku. Sporadycznie mogłem również obserwować zięby i dzięcioła. Wielkimi nieobecnymi okazały się natomiast wróble, które tej zimy przy karmniku nie pojawiły się ani razu.
Bardzo jestem ciekaw dlaczego ptaki w tym sezonie nie wyraziły zainteresowania moim karmnikiem, ale może nie wszystko stracone. Zostało jeszcze kilka tygodni zimy i możliwe, że zdołam zrobić chociaż kilka dobrych zdjęć. Kto wie? Nawet jeśli się nie uda, to rozpaczał nie będę, bo myślami uciekam już do wiosny...